Jak niejeden gracz w ostatnich dniach pewnie zauważył - szybkość działania Wonderlife pozostawia wiele do życzenia. Wszystko zaczęło się dokładnie tydzień temu, ale od początku...
Francuska firma, tańsza firma!
Wiele mniejszych firm / projektów internetowych decyduje się na umieszczenie swoich portali na zagranicznych serwerach (jeśli mówimy o portalach, które tego wymagają, tzn. dedykowanych serwerów) ze względu na to, że zagraniczne rozwiązania są tańsze. Na taki wariant zdecydowaliśmy się również my. Zdecydowaliśmy się na firmę OVH, która ma swoją siedzibę również w Polsce.
Wspomnisz moje słowa...
Niejeden uczestnik tej dyskusji - http://forum.idg.pl/serwery-dedykowane-polsce-czemu-drogo-t89103.html mógłby wtedy powiedzieć - "wspomnisz moje słowa". Pytanie zadałem w 2007 roku i nie wiedziałem, że 3 lata później sami się przekonamy, co oznacza lepszy support, a raczej gorszy support we francuskiej firmie.
Rozbudowa infrastruktury serwerowej - czyli pies pogrzebany
Swojego czasu projekt Wonderlife dostał zastrzyk popularności. Z dnia na dzień wchodziło coraz więcej osób. Było to spowodowane inwestycją pieniędzy w reklamę. Większa popularność pociągnęła za sobą konieczność rozbudowy infrastruktury serwerowej. Jeden serwer już nie utrzymywał serwera WWW, serwera bazy itd. Wtedy nastąpiła pierwsza z dwóch zmian w infrastrukturze. Serwery zostały podzielone na osobny serwer WWW i potężny serwer bazy danych. Miesiąc temu dołożyliśmy trzeci serwer, gdzie wykonują się wszystkie aktualizacje dnia i wykonują się akcje.
Brak sieci lokalnej = fail
Niestety serwery nie były na tyle drogie, żebyśmy w ogóle mogli marzyć o sieci lokalnej między serwerami. Cały ruch między nimi odbywał się poprzez zewnętrzne IP. To nie sprawiało problemów (pingi ~0.5 ms), aż do poprzedniej soboty...
Problem na łączu serwera bazy danych
Łącze serwera baz danych zaczęło sprawiać problemy. Serwer zaliczał 30-40% straty w pakietach. Szczególnie odczuć to można było łącząc się z nim via SSH (wpisywało się komendę, a ona po 30 sekundach się pojawiała na ekranie). Ale, ale... ruch pomiędzy serwerami jak już wspomniałem również odbywał się po zewnętrznych IP. Baza danych, serce Wonderlife zalicza straty w pakietach - to nie była dobra wiadomość. Wymiana danych pomiędzy serwerem WWW a serwerem bazy danych wydłużyła się. Problemem nie było łącze gdzieś w Europie. Problem sprawiało jakieś urządzenie w serwerowni OVH (bo straty również były pomiędzy serwerami). W godzinach szczytu można było to odczuć najbardziej. Każda odsłona portalu to była wieczność. Przepraszam, czemu ja piszę w czasie przeszłym? Po tygodniu nikt z tym nic nie zrobił!
Francuski support OVH = epic fail
Problem zgłosiłem polskiemu supportowi w sobotę. Polski support po serii pytań o ping i traceroute przekazał sprawę dalej, do francuskiego supportu - techników OVH we Francji. Wątek o awarii miał status "Krytyczny". Ucieszyłem się, bo wg. informacji na stronie OVH takie wątki są rozpatrywane w ciągu 12 godzin. W końcu to polski support ustawił taki status. I tutaj zaczął się horror. Po 2 dniach niejaka "Celine S." (tak, taki miała podpis, bez pełnego nazwiska, może ma jakieś zarzuty? :O) raczyła odpowiedzieć w języku angielskim, a raczej zadać pytanie - czy problem nadal występuje, jeśli tak, to poprosi o ping i traceroute. Nie, problem sam się naprawił. Niemniej grzecznie jej odpowiedziałem, że tak, problem nadal występuje, załączyłem jej ping i traceroute, mimo, że cały zestaw tych komend dostała w poprzedniej wiadomości od polskiego supportu. I tutaj zaczęło się zbywanie. Co jakiś czas załączam nowe pingi i tracerouty i otrzymuje podobne odpowiedzi - "Zajmiemy się Twoim problemem jak najszybciej potrafimy", "Tak, sprawdzamy Twój problem". Bullshit, mówiąc brzydko i w języku w jakim się z nią kontaktowałem. Po tygodniu nic się nie zmieniło. Oglądalność Wonderlife spada, bo co mniej cierpliwe osoby po prostu rezygnują, firma traci finansowo na tym, a oni w kulki sobie lecą.
Decyzja o przenosinach
Trzeba przyznać, że Wonderlife dobrze sobie radzi na polu finansowym. Na tyle dobrze, że aktualnie mamy możliwość przeniesienia się do polskiego data-center (nazwy nie podam, żeby nie zostać posądzonym o kryptoreklamę). Skontaktowałem się z firmą, szybka odpowiedź, napisałem jakie serwery bym chciał i do jakich zastosowań, po kilkudziesięciu minutach dostałem wycenę. Idealnie dopasowana, cenowo atrakcyjna. 30 mbitowe łącze, 3 serwery spięte w 1 Gbps sieć lokalną + firewall. Cenowo oczywiście wyszło drożej niż w OVH, ale patrząc na korespondencję już na pierwszy rzut oka widać, że firma zdecydowanie bardziej profesjonalna. No i w umowie mamy zapisane maksymalne czasy reakcji na usterki sieci / samego serwera, co daje mi gwarancje, że nie będziemy mieli takich problemów z łączem jak w OVH.
Reasumując...
Zagraniczne firmy (takie jak OVH) może i są tanie, ale jak ktoś wspomniał w dyskusji, którą przytoczyłem na początku - w polskich płacisz za profesjonalne podejście i support. Tak jak wtedy myślałem, że to bzdury, tak teraz się przekonałem na własnej skórze co to oznacza. Wszystko jest dobrze, dopóki coś nie padnie (i nie jest to dysk, które ponoć szybko wymieniają). Ja dziękuje OVH za cały rok współpracy (w 2008 mieliśmy przerwę w usługach OVH, przeszliśmy wtedy na niemieckie DC, o ile dobrze pamiętam, wróciliśmy w czerwcu '09) i wiem już dziś, że nigdy tam nie wrócę. Swoją drogą przenosiny dopiero 10 czerwca (było za mało czasu, żeby załatwić wszystkie formalności / uruchomić serwery / przenieść dane, 16 maja wygasały nam serwery), ciekawe ile pieniędzy firma straci przez OVH. Zapewne tyle, ile zaoszczędziłem nie będąc w polskim DC przez ten rok współpracy.